200821
wrzesień

Cogito ergo sum - myślę, więc jestem (jak mawiał Kartezjusz), a jak już jestem, to coś napiszę ;) Apropos tytułu: nie, spokojnie, nie wybiegałem nago na ulicę jak Archimedes, nie krzyczałem też „Eureka!”, nawet przez okno. Po prostu to co wymyśliłem widać nie jest aż tak genialne, żeby wpaść w szaleństwo euforii. Ot dwa być może ciekawe pomysły, na które wpadłem kilka tygodni temu i uznałem, że warto się nimi podzielić z wami ;)

Pomysł 1 - DiSEqC dla DVB-T - DiTEqC

Załóżmy sytuację hipotetyczną: mamy dwie anteny naziemne, różnie ukierunkowane. Z jednej lokalizacji odbieramy pewien multipleks cyfrowy, ale z drugiej na tym samym kanale lub w sąsiedztwie docierają do nas słabsze, jednak także interesujące przekazy. Przy obecnym rozwoju techniki instalatorskiej trzebaby zastosować filtry kanałowe, ew. na drugiej antenie dodatkowo odpowiednio dobrany wzmacniacz kanałowy. Instalacja nieco się komplikuje.

A gdyby odbiornik DVB-T (lub TV z wbudowanym tunerem) był w stanie wysterowywać przełącznikami DiSEqC? Oczywiście nie mogłyby być to zwykłe satelitarne DiSEqC, ale zacznijmy może od początku. Odbiorniki DVB-T mają możliwość zasilania anten aktywnych za pomocą napięcia 5V. To mogłoby zostać wykorzystane do "podtrzymywania" pracy takiego przełącznika. Następnie odbiornik wysyłałby po kablu stosowne komendy i następowałoby przełączenie.

Możnaby zapytać jaki jest sens tworzenia takich kombinacji - prościej byłoby stworzyć zwykły przełącznik sterowany napięciem, czy nawet ręczny. Otóż koncepcja zakłada od początku układy bardziej rozbudowane niż dwie anteny.

Nazwać możnaby to: DiTEqC (Digital Terriestrial Equipment Control). Chyba Eutelsat się nie pogniewa ;)

Pomysł 2 - Zasilanie konwertera bezprzewodowego

Pamiętacie może nasz ostatni żart przygotowany na prima aprilis? Chodziło o konwerter bezprzewodowy, dla przypomnienia link: Konwerter bezprzewodowy od Zinwell. Autorem tego wymysłu (bo wszystko totalnie zmyśliłem) byłem ja i muszę przyznać, że żart się udał, bo conajmniej kilka osób udało się "wkręcić" :)

Największym brakiem w tamtej koncepcji było zasilanie - baterie? Zasilacz i to tylko 6V? Na odległość było czuć podstęp :)

Swoją teorię jednak dopracowałem i teraz mam całkiem sprytny pomysł na rozwiązanie problemu. Otóż konwertery bezprzewodowe musiałyby być sprzedawane w zestawach z antenami satelitarnymi... z baterii słonecznych (lub należałoby umieścić panele słoneczne i doprowadzić zasilanie do układu). Na tyłach układu musiałby znajdować się akumulator gromadzący niezbędną do działania energię ze słońca oraz nadajnik sygnału z konwertera. "Z-LNB" byłby w takim przypadku podłączony za pomocą... światłowodu (jak szaleć, to na całego ;) ). Od strony tunera cyfrowego musiałby zostać ustawiony odbiornik sygnałów z konwertera, który "tłumaczyłby" to co dostanie z anteny na sygnał zrozumiały dla tunera (konwersja do 950 - 2150 MHz).

Pomysł nie jest doskonały - jeśli antena byłaby wykonana z paneli słonecznych pojawiają się nowe problemy:
- w jaki sposób zostanie zebrany sygnał z takiej powierzchni - czy będzie ona dobrze odbijać sygnał satelitarny?
- promienie słoneczne skupiałyby się w centrum mogąc powodować oślepianie konwertera - jak temu zaradzić?

Może więc jednak lepiej pozostać z panelami gdzieś w oddali od anteny i doprowadzić z nich zasilanie do układu "z zewnątrz"? Byłoby to trochę mniej wygodne... Ale nad tematem nadal myślę, może znowu nagle przyjdzie moment "oświecenia" i dopracuję koncepcję konwertera bezprzewodowego... żeby za rok jeszcze bardziej Was nabrać ;) Ciekawe, czy dwa razy ten sam numer przejdzie? ;)

Podsumowanie

Oczywiście zarówno pierwszy jak i drugi pomysł są mało realne (pierwszy może nawet nieco mniej), więc należy to traktować w kategorii dowcipu :) Może Wy macie jakieś ciekawe, niezrealizowane koncepcje, które czekają na "odkrycie"? Czekam także na polemikę, co do powyższych propozycji - co może być przeszkodą w ich realizacji? Może jakieś koncepcje udoskonalenia? Zapraszam do komentowania.

PS: Jeśli ktoś chce to zacząć wdrażać, opatentować itp. - zastrzegam 25% przyszłych zysków dla siebie ;)

Autor: Mr. Orbita


Komentarze do wpisu “Mr. Orbita: Eureka!”

  1. Marian napisał(a):

    Zapoznałem się ze wszystkim, co w tutejszym blogu, oczywiście łącznie z
    dotychczasowymi komentarzami. Mój, jeśli już ośmielam się tu włączyć nie będzie
    zawierał poparcia dla kogokolwiek a to dlatego, że jestem naprawdę "cienki"
    jeśli chodzi o elektronikę. Ale jeśli w tematyce występują : anteny (bo co
    najmniej dwie) i różne ich ukierunkowanie, to we mnie już rodzi się pokusa by
    problem rozwiązać głownie w oparciu o posiadaną wyobraźnię, zasady mechaniki i
    wieloletnią praktykę w ich stosowaniu. Może nawet z pewnym uporem ale
    obstawałbym przy opcji użycia jednej tylko ale za to super anteny odbioru
    naziemnego i wykorzystaniu obrotnicy z oddzielnym (poza odbiornikiem)
    pozycjonerem, zdalnie obsługiwanym z pilota. Niechby nawet były trzy anteny,
    każda na inny kierunek i super sprawna ich obsługa przez osprzęt elektroniczny,
    jednak nie zastąpi to możliwości jakie daje precyzyjne skierowanie jednej tylko
    ale wokół całego horyzontu. Gdybym raz jeszcze miał kombinować z czymś takim
    (choć mój obrotowy maszt funkcjonuje wspaniale od 27 lat) to natychmiast
    wykorzystałbym którąś z dostępnych teraz i niedrogich obrotnic do anten
    satelitarnych. Dla zamiłowanego mechanika nie byłoby żadnym problemem
    zastąpienie krzywego króćca (wiadomo, że dlatego krzywy bo ułatwia uwzględniać
    kąt odchylenia osi biegunowej) odpowiednio przygotowanym, prostym odcinkiem
    "rury" pod wspomnianą super - antenę. Właściwe umocowanie całości na odpowiednim
    maszcie (wysięgniku itp.) też nie byłoby problemem nie do pokonania.

  2. Macho napisał(a):

    @sd
    Nadaje się. To jest tzw. SFN (Single Frequency Network). Coś takiego działa np.
    w Hiszpanii na kanałach 58,66-69.

  3. sw3 napisał(a):

    Przełącznik anten - super sprawa. Choć na masowe użycie raczej nie ma co liczyć
    bo to głównie dla fascynatów. Szanse na obsługę tego przez TV są raczej marne bo
    99% uzytkowników by i tak z nich nie korzystało. Ale jako osobne pudełko wpinane
    w kabel antenowy (tak jak chyba dawniej pozycjonery do anten sat.) gdzieś obok
    telewizora mogłoby znaleźć sporo chętnych. Mi by się bardzo przydało.
    A może są już takie przełączniki?

  4. sd napisał(a):

    Pomysl z DVB-T nie ma sensu bo w technice naziemnej nie nadaje sie w tym samym
    kanale z 2 kierunkow bo by sie zaklocaly, wystarcza wiec 2 anteny i sumator.

  5. Mr. Orbita napisał(a):

    @Wiesław - masz mnie ;) Faktycznie nieco błędnie to zobrazowałem - teraz
    poprawiłem. Ogólnie idea jaka przyświeca pomysłowi jest taka, żeby nie
    kombinować ze zwrotnicami, nie filtrować nic po połączeniu dwóch (czy większej
    ilości) anten, nie przejmować się totalnie niczym, tylko podłączyć i wybierać z
    której anteny (kierunkowej rzecz jasna) co ma iść. Obecnie sytuacja w TV
    naziemnej wygląda tak, jakbym chciał w satelicie połączyć Astrę i Hot Bird-a na
    zwykłej zwrotnicy wycinając odpowiednie zakresy tak, żeby na końcu dostać
    połączenie z ciekawymi kanałami z jednego i drugiego satelity (abstrahuję od
    przełączania pasm w LNB - to oczywiste, że przy TV Sat coś takiego nie jest
    wykonalne).

    @Macho - nie wyczułeś wysublimowanego żartu ;) Jakby ktoś chciał to opatentować
    dopiero po przeczytaniu powyższego tekstu (tj. na to nie wpadł) to i tak by mi
    nie powiedział ;) A z drugiej strony ja - gdybym miał coś super niesamowicie
    nowatorskiego - nie opisałbym tego na blogu, tylko pobiegł konstruować prototyp
    i opatentować ;)

  6. Macho napisał(a):

    Orbita gucio dostaniesz a nie procenty, bo o tym myśli się już od dłuższego
    czasu. Jedyny problem polega na tym, że chipy do DVB-T nie mają wbudowanego
    generatora DiSEqC co jest normą w chipsetach do satelity.

  7. Wiesław napisał(a):

    "Załóżmy sytuację hipotetyczną: mamy dwie anteny naziemne, różnie ukierunkowane.
    Z jednej lokalizacji odbieramy pewien multipleks cyfrowy, ale z drugiej na tym
    samym kanale docierają do nas bliżej nieokreślone zakłócenia" Pytanie: Po co nam
    ta druga antena? Jeśli odbieramy z niej coś, czego nie mamy na pierwszej, to nie
    widzę większego sensu DiTEqC-a, lepszy filtr. DiTEqC można by było stosować,
    gdyby na tym samym kanale z różnych nadajników odbieralibyśmy RÓŻNE kanały.
    Pytanie czy to możliwe, bo chyba nadajniki są ze sobą "dogadane". ;)

Dodaj komentarz