200907
listopad

Gdy prezesi zmieniają się równie szybko jak pogoda, za ich zmianą idą zmiany strategii, gdy po raz kolejny wdrażanie naziemnej telewizji cyfrowej kończy się kolejnym fiaskiem, gdy telewizja mobilna działa, ale jakby nie działa, to należy się zastanowić, jak w Polsce powinien wyglądać rynek mediów i na jakich zasadach powinien działać.

Ostatnie miesiące, nie po raz pierwszy zresztą, przyniosły kolejny dowód, że w Polsce media publiczne nadal są na horyzoncie żądnych władzy polityków. I choć nie jest to żadne zaskoczenie, to jednak ciągle oglądając tego typu wojenki, czuje się wstyd i pogardę. To prawda, że wcale nie lepiej jest poza naszymi granicami. Telewizja publiczna w wielu krajach przechodzi kryzys. Na Łotwie LTV ma problemy z finansowaniem, zapewne wzmożone tamtejszym kryzysem ekonomicznym. W ubiegłym roku padła macedońska telewizja publiczna MRT. We Włoszech telewizje wszelkiej maści kontroluje Silvio – magnat medialny, właściciel koncernu Mediaset, a jednocześnie premier - kontrolujący RAI. Obok tego mieliśmy okazję zobaczyć również ubiegłoroczny „zamach” na publiczne media francuskie, jaki przeprowadził prezydent tego kraju Nicolas Sarkozy. Teraz czas chyba na polską TVP. W przypadku TVP liczy się już tylko, jak brzydko politycy przejmują władzę w telewizji publicznej. Dziś wystarczy "plan minimum" - przejęcie władzy. O kompleksowej reformie mediów w Polsce nikt nie mówi, mimo potrzeby.

Czas bowiem skończyć z mydleniem oczu i postawić sprawę jasno. Dziś TVP to podmiot, który na rynku walczy prawie na równi z  nadawcami komercyjnymi. Walczy z nim nie tylko o prawa sportowe czy o umowy z największymi światowymi wytwórniami, ale także na rynku własnej produkcji komercyjnej i na rynku reklam. Mieliśmy już przecież procesy w tej sprawie - jak ten pomiędzy TVP i TVN o dzielenie programów blokami reklamowymi, by w ten sposób ominąć prawo zakazujące emisji reklam u nadawcy publicznego. TVP wykorzystuje obecnie wszelkie swoje możliwości komercyjne i często skutecznie walczy z komercyjną konkurencją. Przykłady? Od kilku lat TVP produkuje najchętniej oglądane polskie seriale. Należą do nich „M jak miłość” czy „Londyńczycy”. Ostatnio "Ranczo" czy "Ojciec Mateusz". I o ile produkcje można nazwać komercyjnym sukcesem to niewiele mają one wspólnego z misją.

I tu leży pies pogrzebany – powiedzą niektórzy. Bo problemem TVP jest przede wszystkim brak konkretnych ram w których ma się poruszać. Bo nigdy nie wiadomo, co można misją nazwać i jak zdobywać nań pieniądze. Telewizja publiczna to z jednej strony TVP Kultura i TVP Polonia, z drugiej – osławione już „Gwiazdy tańczą na lodzie” i mydlane seriale. Nowa ustawa powinna ustawić TVP w konkretnie wytyczonym miejscu na rynku i określać konkretne zadania. Być może szokującym niektórych z Państwa będzie informacja, że amerykańska telewizja publiczna – PBS – utrzymuje się z datków prywatnych (!) darczyńców (!!) oraz z ogólnonarodowych zbiórek podobnych do naszej WOŚP ! Działa przy tym jako organizacja non-profit (inaczej niż TVP, która jest spółką prawa handlowego) zrzeszająca ponad 350 amerykańskich stacji lokalnych. Nie emituje żadnej polityki – nawet w jej serwisie informacyjnym, polityka nie jest głównym tematem. Nie emituje debat, programów publicystycznych – zostawiając to mediom komercyjnym. Skupia się tylko na edukacji i dokumencie (emitując także chociażby „Ulicę sezamkową”). Notabene być może dlatego nie ma też najwyższej oglądalności.

Obraz PBS jest jednak przykładem dokładnego określenia pozycji, jaką ma na rynku zajmować telewizja publiczna. Struktura PBS na pewno nie musi być wzorem, tym bardziej, że i nasze realia są zdecydowanie różne. Amerykanie nie znają jednak pojęcia abonament i uważając, że także Polacy powinni o nim zapomnieć, przechodzę do skomentowania projektów zmian ustawowych z ostatnich miesięcy z moim wyobrażeniem Telewizji Publicznej.

Możliwość głębszej reformy rynku medialnego w Polsce była w ubiegłym roku, gdy pojawiły się dwa projekty ustawy medialnej - projekt Platformy Obywatelskiej oraz ustawa przygotowywana w ramach inicjatywy obywatelskiej. Oba projekty miały cechy wspólne, wiele w założeniach je łączyło, choć były też kwestie zupełnie pominięte. Na projektach jednak się skończyło.

Zacznijmy jednak od ogólnej pozycji, jaką zajmować ma na rynku TVP. Oba projekty w zasadzie ustawiały TVP na gorszej pozycji niż media komercyjne. Nie dając prawa do pełnej emisji reklam karzą TVP konkurować o dotacje z tworzonego Funduszu Misji Publicznej. Sama idea funduszu jest mi bardzo bliska. Problemem telewizji jest więc wybór modelu działania: albo tworzymy organizację non-profit w stylu amerykańskiej PBS albo pozwalamy TVP na wszelkie działania komercyjne i dajemy te same narzędzia, które do dyspozycji mają stacje komercyjne. Uważam, że drugi model jest ciekawszy i szczególnie w kulturze przyda się konkurencja o środki. Nie rozumiem chociażby, dlaczego takie kanały, jak Kino Polska czy Wojna i Pokój bądź Discovery Historia TVN miałyby nie korzystać z pieniędzy publicznych, gdy prawa do nich ma też TVP! Bo przecież cała ramówka kanału Kino Polska ma za zadanie zachęcić widza do oglądania polskich produkcji. Czy nie jest to misja, jaką ma czynić TVP?

Problemem nie jest więc bynajmniej istnienie samego funduszu, a sposób jego finansowania oraz dzielenia środków. Ów dzielenie środków powinno następować w sposób czysty i transparentny – najlepiej bez udziału polityków. Tak – to hasło dosyć śmieszne i trudne do realizacji, przy czym dziś nie jesteśmy świadkami lepszej sytuacji. Przy czym warto powiedzieć, że przynajmniej część telewizji komercyjnych nie zdecyduje się na nachalną promocję przyznającej jej środki władzy – bo mimo pozorów woli dbać o własną kieszeń i prezentować program, który trafi do odbiorcy.

System finansowania takiego funduszu nie musi być jednolity. Tym bardziej, że ów instytucję należałoby połączyć z już istniejącym Polskim Instytutem Sztuki Filmowej. Mi bliższy jest model przekazywania do takiego instytutu wpływów z podatku VAT od działalności mediów komercyjnych. Po pierwsze dlatego, że jest to krok w stronę samofinansującego się budżetu zadaniowego – mamy zadanie, na którego wykonanie pieniądze czerpiemy z tej samej branży. Po drugie ściągalność takiego podatku jest stuprocentowa. Po trzecie – dużo prostsza i tańsza od ściągania drobnej opłaty od co najmniej 15 mln obywateli, bo choćby złotówka opłat administracyjnych w tym wypadku da kwotę, którą Grupa ITI wydaje na roczną działalność Religia.TV! Tym bardziej system abonamentu nie ma sensu, gdy miałaby to być opłata bardzo niska, jak proponuje stowarzyszenie „Uwolnij media”. Im niższa bowiem opłata tym większy procent przeznaczony będzie na opłaty administracyjne.

Fundusz może też czerpać dochody z innych źródeł – ze sprzedaży praw do produkcji finansowanych z funduszu, z dotacji ministerstw (Obecnie np. MSZ dofinansowuje kanał TVP Polonia, Ministerstwa Edukacji i Sportu dofinansowują programy TVP) czy z kar, na które będą skazywane stacje nieprzestrzegające prawa.

Kolejnym aspektem, jaki należałoby poruszyć to regionalizacja stacji publicznych. Ostatnie ruchy na rynku medialnym pokazują, że w Polsce nadawcy coraz bardziej przyglądają się rynkom lokalnym. Mamy już 3 duże projekty komercyjne – istniejącą od wielu lat poznańską WTK, dynamicznie rozwijającą się śląską TVS i projekt Grupy TVN – TVN Warszawa. Także TVP myśli o stworzeniu odrębnych stacji metropolitarnych. Osobiście jestem za stworzeniem nowej spółki na zasadach podobnych do amerykańskiej PBS. Nowa spółka – nazwijmy ją MR – byłaby stowarzyszeniem lokalnych stacji telewizyjnych (TVR) i radiowych (PR). Kto wie, może udałoby się jej stworzyć także ogólnopolskie pasmo informacyjne czy ogólne. W ten sposób bowiem mogłaby zdobywać dodatkowe fundusze na produkcję, bowiem np. ubiegłoroczny projekt ustawy medialnej oddawał tylko telewizje regionalne samorządom, które niekoniecznie będą w stanie poradzić sobie z jej utrzymaniem.  

Tymczasem stworzeniem Archiwum Misji Publicznej jest już ukłonem w stronę nadawców komercyjnych. Szczególnie TVN postulował swego czasu stworzenie tego typu instytucji i udostępnienie także innym niż TVP materiałów stworzonych przez rokiem 1992. TVP jest instytucją III RP, więc argument o udostępnieniu archiwum komunistycznej TP jest do zaakceptowania, tym bardziej, że być może znajdą się ludzie, którzy z ów archiwum zrobią pożytek większy niż TVP. Także nadawcom komercyjnym trzeba przyznać rację – TVP bardzo często utrudnia korzystanie z tego archiwum, nawet mimo faktu, że na udostępnieniu tym zarabia niemałe pieniądze. Projekt udostępnienia archiwum w Internecie realizuje np. BBC i jest to jak najbardziej idea słuszna. Ewentualnym problemem pozostają finanse.Czy na działalność Archiwum wystarczy czerpanie zysków z udostępniania materiałów oraz z ich dystrybucji? Obecnie na świecie trwa sczytywanie starych taśm do formatu HD. Także TVP może się pochwalić przygotowaniem nowej wersji „Janosika”, którego emisję mogliśmy oglądać w TVP HD. W momencie utworzenia Archiwum takie projekty też zapewne będą mieć miejsce – tylko czy pieniędzy starczy na sczytanie całego Archiwum? Na pewno nie. Gdyby jednak prawa do tego typu działań mieli też TVP i nadawcy komercyjni to jestem jak najbardziej za.

Pozostaje jeszcze kwestia regulacji rynku mediów. Obecne zadania KRRiT nie są adekwatne do obecnego stanu rynku. KRRiT nie musi już wydawać koncesji satelitarnych, bo w zasadzie nie ma to najmniejszego sensu, dziedzinę koncesji można spokojnie przenieść do Urzędu Komunikacji Elektronicznej, który byłby w stanie kompleksowo zarządzać dobrem, jakim są częstotliwości. Skoro robi to w dziedzinie telekomunikacji, to dlaczego ma się nie zajmować też częstotliwościami radiowymi i telewizyjnymi, tym bardziej, że dzięki temu może tworzyć kompleksowy obraz w tej dziedzinie. Zadaniem KRRiTV powinno być jedynie strzeżenie niezależność Funduszu oraz pilnowanie mediów komercyjnych w zakresie wykonywania przez nich prawa medialnego.

Niektórzy powiedzą, że to się sprowadzi do prywatyzacji mediów publicznych. Jeśli reforma się nie powiedzie to rzeczywiście pozostaje chyba tylko TVP prywatyzować, tak jak sprzedano pierwszy kanał francuskiej telewizji publicznej – TF1 czy węgierską TV2. Z kolei jeśli Fundusz Misji Publicznej się sprawdzi, to nie będziemy potrzebować publicznej telewizji, bo jej obowiązki przejmą nadawcy prywatni. Dla widzów rozwiązanie to jak najbardziej korzystne.

Autor: Bartosz Radomski


Komentarze do wpisu “Słowo o mediach”

strona:  1 2
  1. kriswas napisał(a):

    @sw3
    OK! Potrafię czytać ze zrozumieniem. Tylko w takim razie, to nie jesteś we
    właściwym miejscu, bo tutaj zastanawiamy się w jaki sposób uratować publiczną
    telewizję, a Ty proponujesz, krótko mówiąc, w jak najlepszy sposób ją wykończyć
    i jeszcze na tym zarobić. Jest to znana propozycja oczywiście wszystkich tych,
    cyt. "...którym dobro TVP nie pozwala spać spokojnie, a szczególnie jej archiwa
    są przedmiotem niebywałej troski..." ;-) Czyż nie tak? Twoja propozycja
    sprowadza się do tego samego co... wpuszczenie wygłodniałego lisa do kurnika, a
    głównymi aktorami wcielającymi się w role kur i lisa byłyby, media komercyjne i
    telewizja publiczna. Pytanie retoryczne, kto w jakiej roli wystąpi? Cały czas
    posiłkować się będę rynkiem brytyjskim, na którym jest i miejsce dla lisa, a
    właściwie to śmieszne R.Murdocha nazwać lisem, bardziej... żarłocznym monstrum,
    oraz BBC. A tak swoją drogą, ciekawym by było zadać temu panu pytanie, czy marzy
    mu się przejęcie BBC? Pewnie dostałby zawału na samą myśl, bez względu na to jak
    jest obrzydliwie bogaty. I tu jest pies pogrzebany: świadomość społeczna i
    poziom demokracji jest na Wyspach Brytyjskich o wiele lat przed nami, a to
    powinno spowodować podjęcie działań, które wymuszą w końcu na naszym, pożal się
    Boże establiszmencie, decyzje ratujące TVP.

  2. sw3 napisał(a):

    @kriswas:
    Jak piszę "licytacja" to nie mam na myśli przetargu, konkursu, sprzedaży ani
    rozdania akcji czy świadectw udziałowych tylko licytację - kto zapłaci najwięcej
    ten kupi.

  3. kriswas napisał(a):

    @sw3
    Pewnie masz na myśli prywatyzację podobną do tej, w której wszyscy otrzymaliśmy
    świadectwa udziałowe, he,he,he...Przepraszam za ten rechot, ale nie mogę się
    powstrzymać. Proszę Cię nie obrażaj mojej inteligencji. Nie jestem
    konserwatystą, ale powiedz Anglikom, że cyt. "...Skuteczny sposób na odsunięcie
    polityków od sterowania telewizją jest znany od
    dawna i jest bardzo prosty - prywatyzacja (przez otwartą, publiczną
    licytację)...". A przykład BBC jest tylko wyjątkiem. A propos BBC, przez kilka
    lat oglądałem ich działalność /nie zawsze utożsamiając się z tym co widziałem i
    słyszałem/, i doszedłem do wniosku, że z BBC na rynku brytyjskim jest jak ze
    sloganem dotyczącym demokracji: nie jest doskonała, ta demokracja, ale nic
    lepszego nie wymyślono. I TAK TRZYMAĆ! W BBC polityków nie uraczysz ani na co
    dzień, ani od święta. By the way, jak mawiają Rosjanie ;-), nie zapomnę, jak
    redaktorzy BBC z kamerą i mikrofonem gonili jakiegoś polityka, który był autorem
    horrendalnie głupiej ustawy, czy tylko propozycji do niej. Myślicie, że pojawił
    się w studio? Nie, na następny dzień podał się do dymisji.
    I taka siła telewizji publicznej mi się marzy. Ale, że żyję na tym świecie ponad
    pół wieku, to już dawno przestałem wierzyć, jak to się mówi, w garbate aniołki.
    Ja już tego nie dożyję. Dlatego oglądam codziennie TVN24... nie ma lepszego
    kabaretu.

  4. sw3 napisał(a):

    @kriswas:
    Skuteczny sposób na odsunięcie polityków od sterowania telewizją jest znany od
    dawna i jest bardzo prosty - prywatyzacja (przez otwartą, publiczną licytację)
    Tylko jest jeden problem - to politycy musieliby chcieć się odsunąć.

  5. kriswas napisał(a):

    Całkowicie zgadzam się z tym co napisał "sam".
    Natomiast moje spostrzeżenia i przemyślenia są następujące. Lubimy konfrontować,
    porównywać w celu wypracowywania uogólnień, udowadniania czegoś komuś, rzadziej
    by wyciągać wnioski do dalszego działania i rozwoju. Dlatego ja również posłużę
    się porównaniami i nie będę starał się być oryginalny. Telewizja publiczna i
    politycy nieodparcie kojarzą mi się z dziećmi w przedszkolu, w którym panuje
    deficyt atrakcyjnych zabawek. A skoro tak, to należy w celu zrozumienia
    sytuacji i rozwiązanie jej problemów w racjonalny sposób, zastosować podobne
    działania do tych, jakie zastosowalibyśmy w grupie przedszkolaków. Jakie miałyby
    to być przedsięwzięcia? ( jak ja nie lubię tego słowa), wystarczy zapytać
    psychologa dziecięcego. A tak na poważnie to wydaje mi się, że ten kto znajdzie
    racjonalny i skuteczny sposób na odsunięcie polityków od TVP powinien zostać
    kandydatem do pokojowej nagrody Nobla.

  6. Dokument napisał(a):

    PBS obok CBC oraz BBC to jedna z najlepszych marek jeśli chodzi o dokument. Jej
    seria NOVA, czy dokumenty Billa Moyersa na głowę biją większość tego co mamy my
    w telewizji publicznej czy komercyjnej. Jedno co się temu może równać to seria
    "Z bliska z daleka". która w większości pokazuje i tak zaganiczne produkcje

  7. sw3 napisał(a):

    To co proponuje autor artykułu to nadal socjalizm tylko w nieco innej formie.
    Dlaczego choć nikt nie wie co to jest ta "misja publiczna", przyjmuje się jako
    pewnik, że jest ona niezbędna? Wspomniane Wojna i Pokój, Kino Polska czy
    Discovery Historia są najlepszym dowodem na to, że kanały "misyjne" (o ile to
    rozumiemy pod tym pojęciem) mogą się utrzymać bez dotacji od urzędników. TVP
    jest tylko nieuczciwą konkurencją dla nich.

    Różnica jest w ocenie: autor twierdzi "skoro TVP dostaje do te kanały też
    powinny dostać", ja twierdzę "te kanały nie dostają, to i TVP nie powinna".

    Dlaczego to politycy (lub urzędnicy niższego szczebla) mają decydować co będzie
    nadawane w tv (do tego się sprowadza zaproponowany system dotacji) a nie
    widzowie?

  8. sw3 napisał(a):

    Słowo "ów" się odmienia: owo dzielenie, owa instytucja, ową instytucję, owej
    instytucji, owego archiwum...!
    Co to za jakaś nowa moda na nieodmienianie? Czy może moda na słowo "ów" a że nie
    każdy je umie odmienić to powstają takie potworki jak "ów archiwum"?

  9. Dawidek napisał(a):

    Propozycje wysunięte przez pana Radomskiego w lwiej części pokrywają się z moimi
    pomysłami, które przedstawiłem na forum SK. Szczególnie dotyczy to środków
    publicznych. Więc cieszy mnie to, że nie jestem odosobniony w poglądach na
    funkcjonowanie systemu medialnego w Polsce. Nie zgadzam się z dwiema
    propozycjami. Pierwsza - ośrodki regionalne. Uważam, że ośrodki regionalne TVP
    powinny pozostać w TVP, stacje regionalne Polskiego Radia - powinno się włączyć
    w struktury Polskiego Radia. W takim przypadku będzie mniej stanowisk
    kierowniczych w zarządach czy radach nadzorczych. Skutkiem tego będą jakieś
    oszczędności, które przydadzą się publicznej radiofonii. Druga - archiwa, po co
    tworzyć jakąś instytucję, skoro TVP prowadzi archiwa od wielu lat. TVP jest
    spadkobiercą PRL-owskiej TV i moim zdaniem to u publicznego nadawcy powinny być
    archiwa, jeśli to możliwe, to także przedwojenne. W zamian TVP miałby obowiązek
    udostępniania materiałów archiwalnych innym nadawcom - przynajmniej częściowo
    odpłatnie i na zasadzie wzajemności z innymi nadawcami. Odmowa udostępniania
    materiałów powinna być prawnie zakazana.
    Odpolitycznienie mediów publicznych - obawiam się, że nie dożyję czasów, kiedy
    politycy przestaną pchać się do radia i TV.

  10. fan.inet napisał(a):

    Jeszcze niedawno broniłbym idei istnienia mediów publicznych.
    Problem w tym, że polscy politycy traktują te media jako swoją własność
    Dziś już nie zapłaczę, jak TVP czy PR zostanie zlikwidowane, czy sprywatyzowane.

Dodaj komentarz