listopad
Większość blogerów sportowych z ulgą przyjęła opuszczenie przez Roberta Korzeniowskiego stanowiska szefa sportu w Telewizji Polskiej, traktując go jako twórcę całego zła w sektorze sportowym tej instytucji. Nie znając struktury i biurokracji panującej w TVP ciężko zrozumieć, że Korzeniowski, medalista olimpijski pełnił raczej rolę "listka figowego" dla kolejnych ekip politycznych na Woronicza aniżeli samodzielnego i niezależnego menadżera.
Wiele osób obarcza Roberta Korzeniowskiego winą za stracenie kilku intratnych licencji przez TVP. W normalnej firmie byłoby naturalne, że za takie sprawy odpowiada szef danej jednostki. Nie w TVP, gdzie większość tego typu decyzji uzależniona była głównie od mało doświadczonych w rynku medialnym członków zarządu z nadania politycznego i całej armii urzędników z Biura Współpracy Międzynarodowej i Handlu. Podobnie było z budową zasięgu TVP Sport. Szef tej redakcji miał niewiele do powiedzenia, jeśli negocjowano kompleksowe porozumienie z Polską Izbą Komunikacji Elektronicznej. W praktyce kosztujący grube miliony kanał przez ponad dwa lata był dostępny wyłącznie w początkującej platformie n i wybranych sieciach kablowych. TVP Sport, mimo bardzo marnego zasięgu na początku uruchomiono z wielką pompą i fajerwerkami podczas bankietu w pałacyku przy warszawskiej ulicy Foksal.
Jeszcze inną kwestią jest pokazywanie w serwisach informacyjnych zdjęć z wydarzeń sportowych, do których dana stacja telewizyjna nie ma praw. Z perspektywy widza wydaje się to łatwe - wystarczy dogadać się i wyemitować na zasadzie wizytówki "zdjęcia dzięki uprzejmości X TV". W rzeczywistości najwięksi posiadacze praw sportowych życzą sobie niemałych sum za prawo do pokazywania najbardziej atrakcyjnych fragmentów rozgrywek z udziałem Polaków - mowa o sumach rzędu kilkunastu-kilkudziesięciu złotych za minutę. Nic dziwnego, że każdy z nadawców promuje rozgrywki, do których sam ma prawa. Robienie dużych tematów bez kluczowych nagrań, jedynie ze statycznymi zdjęciami nieco mija się z celem. Nie można jednak zapominać, że telewizja publiczna ma obowiązek informowania o kluczowych osiągnięcia Polaków i nawet tematy ze zdjęciami statycznymi lub wspomnienia byłych trenerów, czy rodziny powinny trafiać na antenę, jeśli mamy do czynienia z wybitnymi sportowcami.
Jeśli już Korzeniowski zgodził się na to, aby zostać listkiem figowym - mimo braku odpowiedniego przygotowania do zarządzania sportem, a tym bardziej innymi kanałami tematycznymi - powinien w porę zrozumieć, że swoim nazwiskiem firmuje instytucję, która działa w sposób zagmatwany, nie do końca zrozumiały dla polskich kibiców i odejść. Być może w ten sposób zostałby zapamiętany przez Polaków wyłącznie jako znakomity sportowiec, a nie słaby szef. Sam Korzeniowski mógł wystraszyć się miotły kadrowej, która przy pomocy ludzi PiS-u i SLD zaczęła ostatnio przechodzić przez Woronicza. W końcu poprzedni zarząd p.o. prezesa Piotra Farfała dał mu stanowisko szefa wszystkich kanałów tematycznych, do którego nie był przygotowany. Nowe p.o. władze TVP nie różnią się niczym od poprzedników - na następcę Korzeniowskiego naznaczyli Włodzimierza Szaranowicza. Bądź co bądź doświadczony dziennikarz i lubiany sportowy to nie to samo co rasowy menadżer. Rozumieją to chyba Polsat, Canal+ i nSport, które na szefów sportu zamiast gwiazd preferują właśnie menadżerów. Ich pozycje wydają się być niezagrożone, często są na swoich stanowiskach od wielu lat. Robert Korzeniowski nie jest pierwszym szefem sportu w TVP, który odchodzi z tego stanowiska w atmosferze nagonki - przed nim w bardzo podobny sposób były określane osiągnięcia i przewinienia Janusza Basałaja.
2009-11-15 13:34:22
Bardzo dobrze, że odszedł... Sportowiec z niego wspaniały, ale niestety człowiek
z niego żaden... Niestety, Panie Robercie... przydałoby się trochę pokory i
rzetelnej samooceny... "Jestem wspaniały... jestem najlepszy..." jak
najbardziej... ale tylko na arenach sportowych...
2009-11-14 18:12:04
@krzysiek
Dobrze że ten kanał powstał, ale pan Korzeniowski całkowicie zapomniał co to
znaczy słowo dystrybucja gdyż wogóle o to nie zadbał i powstał produkt którego
nie potrafił sprzedać, jedynie dla garstki ludzi. Produkt na który zresztą
spychane są wszystkie transmisje z kanałów głównych jak też i studia sportowe do
wydażeń, pomijając fakt jacy eksperci w niech są to jest niedopuszczalne w
publicznej telewizji i strasznie to denerwuje, rozumiem że Polsat ma Polsat
Sport i tam tylko są całę studia np przy F1, a tylko cześć jest na kanale
głównym ale to komercyjny nadawca więc jest trochę inaczej,
Najgorszy w tym wszystkim jest charakter stacji TVP Sport komercyjny, jak to
często tłumaczono, tylko tam nadają to co powinno być na kanale publicznym.
Choć już z dystrybucją jest lepiej, to nie jest dobrze jedynie TNK odstaje tam
TVP można mieć za niewielką opłatą w C+ natomiast trzeba już mieć pakiet
komfotrowy żeby móc to oglądać, w CP też nie wystarczy najniższy, a powinien.
Więc tak od kilku miesięcy tak naprawdę wpływy z tego kanału wzrosły z tytułu
opłat.
Co do pana Szaranowicza to po latach pracy zasłużyłchyba na awans, choć zdażają
mu się wpadki jako komentatorowi może mieć więcej szcześcia w kierowaniu
redakcją
2009-11-14 16:19:40
Powinien odejść za stratę praw do LM!!!!!!!!!!
2009-11-14 15:39:32
TVP SPORT nie jest złą stacją (nieco dołożył do tego R.Korzeniowski). Bardzo ją
lubię. Dlatego traktowanie Pana Roberta jako dodatek uważam za niesprawiedliwe.